niedziela, 4 stycznia 2026

Zwariowałam i vloguję!

Szaleństwo ostatnich miesięco-tygodni trwa. Nasuwa mi to nawet kilka fajnych tematów na posty, ale jednak czas pożytkuję z dala od monitorów. Ostatecznie nie mam czasu, żeby usiąść i zebrać myśli na spokojnie.

Jak wiecie lub nie, przewróciłam swoje życie do góry nogami decydując się na zmianę pracy i zakup mieszkania w tym samym czasie (oraz porzucenie diety 🙈). W ogólnym rozrachunku nie polecam 🤣. Tym bardziej mam olbrzymi zachwyt nad żyćkiem mojej siostry, która zdecydowała się na podobną rewolucję: przeprowadzka z rodziną z UK do Polski, powrót do rodzinnego miasta i domu, nowa praca, nowe szkoły dla dzieci i zupełnie nowa codzienność. Nie powiecie, że to nie jest WOW.

Dla mnie z kolei moja obecna sytuacja to idealna wymówka na wszystko i właśnie to jest jeden z ciekawszych tematów do spisania. Jeżeli jednak chodzi o przemyślenia to zdecydowałam się dokumentować swoją przygodę z moim nowym mieszkaniem. Nie dlatego, żeby poszło w viral lub przyniosło mi zaangażowaną społeczność, tylko dlatego że - podobnie jak do bloga - chcę wrócić za parę lat i z nutką nostalgii wspominać, co przeżywałam w tym intensywnym czasie. Bo mówiąc dokumentować mam na myśli, że zaczęłam kręcić sobie filmiki, vlogi, i wrzucam to publicznie na YT 😁. 

Ta przygoda z YT to w ogóle zupełnie terra incognita i wyjście poza strefę komfortu społecznego. Raz, że to co TU piszę mogę sobie po prostu przemyśleć, przeczytać i poprawić błędy. Dwa, że robię to o dogodnej porze, a materiały lub zdjęcia, które udostępniam są w jakiś tam sposób selekcjonowane. Trzy, że nie pokazuję się tu w roboczych ciuchach i wielokrotnie bez przygotowania "scenicznego" 😅. Jak można się domyślać w przypadku filmików wszystko to wychodzi na opak.

Jeśli chcecie się przekonać jak postępuje moja remontowa przygoda (która na moje nieszczęście postępuje powoli) oraz "kariera telewizyjna" zapraszam na mój kanał 🎬: