niedziela, 19 kwietnia 2026
Veganuary, czyli kolejny rok nie wyszło
niedziela, 4 stycznia 2026
Zwariowałam i vloguję!
Szaleństwo ostatnich miesięco-tygodni trwa. Nasuwa mi to nawet kilka fajnych tematów na posty, ale jednak czas pożytkuję z dala od monitorów. Ostatecznie nie mam czasu, żeby usiąść i zebrać myśli na spokojnie.
Jak wiecie lub nie, przewróciłam swoje życie do góry nogami decydując się na zmianę pracy i zakup mieszkania w tym samym czasie (oraz porzucenie diety 🙈). W ogólnym rozrachunku nie polecam 🤣. Tym bardziej mam olbrzymi zachwyt nad żyćkiem mojej siostry, która zdecydowała się na podobną rewolucję: przeprowadzka z rodziną z UK do Polski, powrót do rodzinnego miasta i domu, nowa praca, nowe szkoły dla dzieci i zupełnie nowa codzienność. Nie powiecie, że to nie jest WOW.
Dla mnie z kolei moja obecna sytuacja to idealna wymówka na wszystko i właśnie to jest jeden z ciekawszych tematów do spisania. Jeżeli jednak chodzi o przemyślenia to zdecydowałam się dokumentować swoją przygodę z moim nowym mieszkaniem. Nie dlatego, żeby poszło w viral lub przyniosło mi zaangażowaną społeczność, tylko dlatego że - podobnie jak do bloga - chcę wrócić za parę lat i z nutką nostalgii wspominać, co przeżywałam w tym intensywnym czasie. Bo mówiąc dokumentować mam na myśli, że zaczęłam kręcić sobie filmiki, vlogi, i wrzucam to publicznie na YT 😁.
Ta przygoda z YT to w ogóle zupełnie terra incognita i wyjście poza strefę komfortu społecznego. Raz, że to co TU piszę mogę sobie po prostu przemyśleć, przeczytać i poprawić błędy. Dwa, że robię to o dogodnej porze, a materiały lub zdjęcia, które udostępniam są w jakiś tam sposób selekcjonowane. Trzy, że nie pokazuję się tu w roboczych ciuchach i wielokrotnie bez przygotowania "scenicznego" 😅. Jak można się domyślać w przypadku filmików wszystko to wychodzi na opak.
Jeśli chcecie się przekonać jak postępuje moja remontowa przygoda (która na moje nieszczęście postępuje powoli) oraz "kariera telewizyjna" zapraszam na mój kanał 🎬:
niedziela, 2 listopada 2025
Do dna!
Mój ulubiony "projekt" ostatnio to "projekt denko", który chyba kojarzą już tylko milenialsi, nie wydaje mi się aktualnie jakiś taki popularny w socjalach. Ja z kolei przeżywam osobisty jego renesans spowodowany oszczędnością, ale także pozbywaniem się rzeczy przed pakowaniem. Co prawda te kosmetyki, które wykończę, nie zrobią dużej różnicy w ogromie moich utensyliów, ale jak można zauważyć wycieram sobie gębę przeprowadzką na różne sposoby 🙈.
Swoisty projekt denko powinien również objąć moje zapasy kuchenne i skarby szafkowe, ale w tym przypadku też wycieram sobie gębę - tylko, że innym tematem - dietą. Tą powinnam już kończyć, wychodzić trzymając się ostatnich rozpisek, żeby efekt się nie cofnął, a ugruntował. A nie dalej jak dzisiaj pomyślałam, że naprawdę mogłabym tu i teraz zjeść pudło lodów i zagryźć czekoladą, i tylko zdrowy rozsądek mnie powstrzymał. I fakt, że wcześniej już opierdzieliłam snickersa 🙄. Więc stwierdzam, że mam jakiś problem ze słodyczami, bo po prostu nie umiem, nie potrafię (!) sobie odmówić. Kurde, wiem, że to tylko wymówka, jak wszystko w moim życiu, ale tak bardzo nie umiem... a inni umieją, odmawiają sobie, umieją też ćwiczyć, nie mają wymówek lub potrafią z nimi wygrywać.
Stop. Stop z porównywaniem się z innymi.
Do brzegu. Moje kosmetyczne denka lubię sobie gdzieś odnotować, bo korzysta się z kosmetyków w takiej liczbie i różności, że nawet perełki potrafią zostać zapomniane. Dwa razy wrzucałam już zdjęcia na instagram i pewnie tam zostawię sobie te "niezapominajki", a tutaj chciałam tylko opisać zjawisko. Które swoją drogą już opisałam, meandrując po wątkach pobocznych 😅. Nie będzie to długi post. Ale looknęłam też sobie na stare posty i o denkowaniu były trzy - naprawdę nie pamiętałam do teraz, że używałam takich różności! To mnie bawi w tym blogowaniu najbardziej ❤ Cofanie się do rzeczy, sytuacji i uczuć tak prostych, że chciałam się nimi podzielić, a jednocześnie nie mam szans o nich inaczej pamiętać ❤.
Widzę jeszcze, że wcześniej próbowałam bawić się w recenzentkę. Opisy, stosowanie, działanie. Teraz tak nie robię, bo nie ogarniam mojej skóry ani włosów 🙈. Trochę nie wierzę, że dobro robią kosmetyki bez całej otoczki zdrowego stylu życia lub właściwej suplementacji. Skupiam się obecnie na tym, że albo coś bardzo lubię i chętnie kupię ponownie, albo coś jest słabe lub zupełnie przeciętne. A cała masa kosmetyków i tak zalicza się do tej ostatniej kategorii. Np. chcę wierzyć, że spray termoochronny działa i chroni włosy, ale czy ja to widzę??? Nie 😅. A jak rzecze stara reklama (milenialsi pamiętają) - jak nie widać różnicy, to po co przepłacać 😇.
Zatem na ostatnie denkowanie zapraszam na Instagram, skąd dowiecie się na przykład, że jedyną partią ciała, którą trenowałam w ostatnich miesiącach była... moja skóra 😅.
niedziela, 26 października 2025
Rutyna zabija?
| Rutyna pomaga mi też TO ENJOY LIFE 🥰 |
czwartek, 16 października 2025
Nieznajomość prawa szkodzi!
![]() |
| Zdjęcie nie powiązane z prawem, ale to tak dobre wegańskie gofry, że mi osłodzą stres związany z urzędowymi doświadczeniami z dzisiaj 😉 przepis: IG: beznabialu |
poniedziałek, 13 października 2025
Znak(i) na papierze
![]() |
| Do tego taka piękna grafika (autorka: Dorota Piechocińska), która trafi do mnie chyba na ścianę. |
poniedziałek, 29 września 2025
A co jeśli...
| Kot w hotelowej pościeli. I to nie na wakacjach się rozchorowałam, a w prezencie od rodzinki 👌 |


