niedziela, 16 września 2012

Cisza w eterze

Chciałabym się usprawiedliwić za nieobecność na blogu. Wrzesień to jak na razie wyjątkowo nijaki miesiąc dla mnie. Nie dzieje się nic pasjonującego, ani inspirującego - dlatego w postach taka cisza. Nie lubię robić czegoś "na odwal", byle jak, więc daruję sobie pisanie wypocin, które z trudem wymyślę. Nie były by one ani fajne, ani autentyczne. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :).

Sama się dziwię takiemu stanu rzeczy, bo dni mijają mi szybko i w sumie mam co robić. To zrobię coś w domu, to pojadę na zakupy albo do miasta, załatwić poszczególne sprawy. Póki jestem jeszcze w Słupsku przeznaczam czas na różne formalne zaległości czy wizyty lekarskie. Całe dnie niby mam zajęte, chociaż niczym szczególnie ambitnym, a czasami mam wręcz wrażenie, że totalna nuda opanowała końcówkę wakacji. 

Mam nadzieję, że Wasz czas pożytkujecie aktywniej i przyjemniej ;). Jak tylko przejdzie mi marazm blogowy odezwę się z czymś (oby ;) ) ciekawym :).

Pozdrawiam! 

wtorek, 11 września 2012

Czas na wizytę w Douglasie!

Szykuje się naprawdę fajna promocja w perfumeriach Douglas. Informację znalazłam w magazynie dostępnym w drogerii:


Może już wiecie o tej akcji, ja jednak dowiedziałam się kilka dni temu i nie chciałam by ktoś zainteresowany ją przegapił:



Tak więc oddając dowolną używaną maskarę otrzymamy w ramach wymiany jedną z mascar Clinique (do wyboru są trzy - więcej info na zdjęciach). Akcja rozpoczyna się już w ten czwartek piątek oczywiście :P, 14 września.

Czytałam na blogach o tej samej promocji, ale dotyczyła zagranicznych drogerii. Cieszę się, że mamy okazję na taki barter w Polsce.

Ja wybieram się do Douglasa, a Wy? :)

poniedziałek, 10 września 2012

Coś pięknego

Taka sypialnia jest według mnie arcynastrojowa ;)

Źródło:  kwejk.pl
PS. W internecie można odnaleźć multum masę inspiracji do urządzania domu, wystroju wnętrz czy po prostu desingu. Jeżeli chcecie mogę wstawiać co jakiś czas zdjęcia, które szczególnie mnie zainspirowały i przypadły mi do gustu. Bardzo żałuję, że nie można wszystkich takich aranżacji przekopiować do swojego domu ;).

Ale o to się postaram:

Źródło: profil Kocham spać! na FB

czwartek, 6 września 2012

Suits - serial warty obejrzenia

Wstyd się przyznać, ale jedynym powodem, dla którego nic tu nowego nie piszę jest fakt, że niesamowicie wciągnął mnie kolejny serial. "Suits" (pol. W garniturach) to serial opowiadający pełną intryg i walki o władzę historię, rozgrywającą się w kancelarii prawnej. Tajemnice i kłamstwa to norma. To niesamowicie wciąga i powoduje, że każdy odcinek ogląda się w napięciu. Do tego genialne kreacje aktorskie! Tu muszę się zgodzić w całości z fragmentem recenzji z portalu Filmweb, który zacytuję: 
"Kolejnym czynnikiem, który działa na korzyść produkcji amerykańskiej stacji, jest obsada. Składa się ona z mało znanych, ale świetnych aktorów, którzy z największą dbałością o szczegóły wcielają się w swoje postacie. Harvey Specter (Gabriel Macht), Mike Ross (Patrick J. Adams), Louis Litt (Rick Hoffman), Jessica Pearson (Gina Torres) i wiele postaci drugoplanowych nadaje serialowi specyficzny klimat, który wciąga na bardzo długo i pozostawia pewnego rodzaju niedosyt - a zaspokoić go można jedynie przez obejrzenie kolejnego odcinka." 
Naprawdę postaci są genialnie obsadzone i fantastycznie zagrane. Na plus zaliczę także dość dużą dawkę humoru i zmienność akcji. Jeśli chodzi o jakiś minusik - na początku trochę ciężko było mi połapać się w wątkach stricte prawniczych; pojąć zasady co, jak i z czego wynika, ale w żadnym stopniu nie zniechęciło mnie to do tej produkcji. 

Dziękuję więc mojej Współlokatorce, która namówiła mnie na rozpoczęcie przygody z serialem "Suits", ale będą ją przeklinać, za to, że obejrzałam wszystko już teraz, a kolejne odcinki będę dopiero w styczniu :(. Jakby nie można było mnie na mówić dwa miesiące później?;) Nigdy nie umiem przeboleć tak długiego czasu oczekiwania, kiedy chciałby się mieć dalszy ciąg już i natychmiast.

Źródło: internet. Dodam jeszcze,że w serialu jest na kim oko zawiesić ;) ; rzecz dzieje się w przepięknych, przeszkolonych biurach na Manhattanie; a osobiście wmawiam sobie, że tak jak bohaterki serialu, będę i ja się ubierać,  chodząc do pracy ;) .

piątek, 31 sierpnia 2012

Światowy Dzień Bloga

Takie niezwykłe święto, jak to z tytułu, obchodzimy dzisiaj :). Życzę więc wszystkich Blogerkom i Czytelnikom wytrwałości i chęci do kontynuowania swoich działalności, i oczywiście wszystkiego innego najlepszego! :)

Chciałam celebrować dzisiejszy dzień wypadem do Yves Rocher, ale strasznie się rozpadało i nie przestaje od rana... Chyba posiedzę dzisiaj w mieszkaniu, ale tylko do wieczora, bo przypominam:


 
Filmik to zwiastun wydania Blu-ray, rozszerzonego z całą masą świetnych dodatków i filmików zza kulis. Odkąd mam w domu odtwarzacz tych płyt mam wielkie marzenie by dostać to wydanie. Co kolejne Święta stękam w Empiku przed półką z płytami blu-ray, jednak cena... Sami wiecie jak to bywa.

Oglądając ten trailer wprost nie mogę uwierzyć, że czeka mnie dzisiaj tak wspaniała noc. Już mam ciary na całym ciele!

***

Na koniec raz jeszcze życzę wszystkim Czytającym oraz Autorkom blogów, które śledzą (a także tym, których jeszcze nie miałam okazji czytać) wiele wspaniałości i dalszej - tak przydatnej społeczności  internetowej - działalności! :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Mówcie mi "mistrzuniu"

Muszę się Wam przyznać do swojej głupoty... Nie wiem jak nazwać to, co mi się przytrafiło i nawet nie wiem jakie tego będą skutki. Po prostu czasami mam ochotę usiąść i załamać nad sobą ręce. A nawet załamać je kilkakrotnie...

Ale od początku: dziś przyjechałam do Poznania, bo już jutro będzie wielka noc, której strasznie długo wyczekiwałam. Idę do Multikina na maraton filmowy z Władcą Pierścieni w wersji reżyserskiej. Wszystkie części! 11 h filmu! Na wielkim ekranie! W wygodnym fotelu i z dźwiękiem surround! Miałam okazję zobaczyć w kinie jedynie ostatnią część, Powrót Króla, ale po pierwsze: kiedy to było, a po drugie: była to wersja podstawowa. Tak więc niesamowicie się cieszę na zbliżające się kinematograficzne wydarzenie roku! ;). Wczoraj zatem spakowałam małą walizkę, zgarnęłam małego laptopa do kontaktu ze światem, wydrukowałam bilety i dzisiaj w drogę!

Wlokła się ona niemiłosiernie... Prawie 6h w duchocie, całe szczęście nie było nazbyt tłoczno. Dojeżdżając do Poznania namówiłam koleżankę na mrożoną kawę w Coffee Heaven. Bo wiecie, muszę się do czegoś przyznać ;). W domu jest mi nad wyraz dobrze: jest co jeść, i jest co smacznie zjeść, można długo spać, a obowiązki nie są szczególnie uciążliwe. Miałam okazję poznać z dobrej strony słupski nightlife, tak więc i wyjść mi nie brakowało. Jednak nadal Poznań ma przewagę: wspomniane Coffee Heaven i Yves Rocher ;). Nie mogłam zatem pominąć wizyty w mojej ukochanej kawiarni zaraz po przyjeździe do stolicy Wielkopolski. Z kolei wizytę w Yves Rocher planuję w następnych dniach ;).

No nie zdążyłam póki w kubkach coś jeszcze było. Apetyt zdecydowanie wziął górę! :)
Pozwoliłam dziś sobie na kolejne dopieszczenie: na wieczorny posiłek wybrałam ukochaną przeze mnie gotowaną kukurydzę. Choć czas oczekiwania na tą pychotkę jest zdecydowanie za długi, to jej smak i zapach wynagradzają ciągłe wycieranie cieknącej ślinki podczas ponad godzinnego gotowania ;). Czy Wy lubicie gotowaną kukurydzę, taką z roztopionym masełkiem i oprószoną solą? Hmmm... polecam :D.

Cały czas w mieszkaniu spędzałam ze Współlokatorkami nadrabiając rozmową okres czasu, w którym się nie widziałyśmy. Wieczorem postanowiłam odpalić lapka i napisać o tym miłym (do czasu) dniu, pysznej kawie i jeszcze lepszej kukurydzy. I nie byłam zupełnie przygotowana na to...

(nastrój grozy rośnie :P)

... że na śmierć zapomnę hasła do laptopa! Mówię Wam, jeszcze w życiu nie wpisywałam tyle kombinacji, ile przez ostatnie 2 h. Niedawno zmieniłam hasło... tylko co mnie podkusiło, żeby to w ogóle robić! No kompletnie nie pamiętam na jakie zmieniłam, nic mi się nie kojarzy, w głowie mam jedną wielką PUSTKĘ! W dodatku podpowiedź do hasła jest do niczego i też mi nic nie mówi. 

Coś strasznego, bo przypuszczalnie mój problem rozwiąże jedynie porządny format netbooka. I teraz nie wiem czy są tam dokumenty lub pliki, które powinnam przegrać i zachować (obawiam się, że na pewno takie by się znalazły). 

Aż wstyd się przyznawać do takiego nieogarnięcia, ale wzięła górę moja ekstrawertyczna natura. Chciałabym też przestrzec roztrzepanych ludzi przed zmianą haseł, tym bardziej kiedy danego konta rzadko się używa.

Zdarzyło Wam się coś podobnego? Mnie po raz pierwszy i oby ostatni. W kategorii "Pan Hilary, czyli zapominalski człowiek roku" ogłaszam zajęcie przeze mnie mistrzowskiego pierwszego miejsca.
:]

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Luźny wieczór

Uwierzycie lub nie, ale przez weekend znów miałam Gości. Mój dom rodzinny jest na tyle atrakcyjnie położony, że co roku wakacyjną porą zamienia się w mały pensjonat ;). Tym razem odwiedziny były typowo weekendowe, a dzisiejszy wieczór spędzam już samotnie, na błogim lenistwie. 

Planuję dziś wziąć długi prysznic z peelingiem i nałożyć maseczkę. Dopełnieniem będzie standardowa wieczorna pielęgnacja: czarna Ziaja z serii Rebuild serum antycellulitowe na  brzuch, uda i pośladki, odżywka do paznokci Eveline, a także krem do rąk z granatem i masłem shea. Stosuję jeszcze maść z wit. E na stopy, to mój hit - kosztuje ok. 4 zł, a według mnie działa równie dobrze co droższe kremy z firmy Scholl. Intensywnie nawilża i zmiękcza twardniejący naskórek na stopach, do tego ma ładny, cytrynowy zapach.


Na koniec dnia obejrzę w łóżku jakiś film lub serial. Dawno też nie czytałam książki, więc może wybiorę tą bardziej ambitną rozrywkę ;).

Mam nadzieję, że Wy też możecie spędzić tak zwykły, ale przyjemny wieczór! :)