wtorek, 28 lutego 2012

O Polsce ciąg dalszy...

Pisząc poprzedniego posta okazało się, że nagle musiałam wyjść i szybko urwałam temat, jednak teraz uprzytomniłam sobie, że nie napisałam najważniejszego. O czym w ogóle jest książka "Wrzask w przestrzeni"? Autor chciałby wyjaśnić dysonans jaki można zauważyć w architekturze i aranżacji przestrzeni w Polsce. 

Ze wstępu: 
"Nie chcę uwierzyć, by brak gustu był naszą narodową cechą. Wystarczy spojrzeć na wyroby sztuki ludowej, na pamiątki przeszłości i na zabytki. Ale także na to, jak wielu Polaków dobrze radzi sobie z przestrzenią wokół nich - przydomowymi ogródkami, aranżacją mieszkań, doborem ubrań. A jednak przeważa tandeta, bezguście, śmietnik, pseudoelegancja. (...) Czytelnikowi proponuję lekturę osnutą wokół czterech wątków. Pierwszy to estetyka życia codziennego Polaków. Drugi - brzydota i czasem piękno - w przestrzeni publicznej. Trzeci podejmuje dość drażliwą sprawę wzorców estetycznych lansowanych przez Kościół i wokół Kościoła. I wreszcie w części czwartej przyglądam się temu, jak w ostatnich dwóch dekadach przenikały do Polski standardy, gusty i wzorce Zachodu oraz co z nich i w jakiej mierze potrafiliśmy przyjąć i zaakceptować. (...) Moim zamierzeniem (...) jest, aby ta książka zachęciła do myślenia i rozglądania się wokół. By uświadomiła, że nie może być zgody na bałagan, tandetę, ojcowiznę-dziadowiznę."

Jakby na utrzymanie moich myśli w tematyce poprawy estetyki i funkcjonalności przestrzeni publicznej, odnalazłam ostatnio blog Ulepsz Poznań (http://www.ulepszpoznan.pl/). Autor podaje tam przykłady różnych innowacyjnych pomysłów (ze świata) do wykorzystania w Poznaniu, by podnieść w nim poziom życia i je usprawnić. Sam pomysł popularyzowania nowinek i różnego rodzaju idei bardzo mi się podoba i fajnie, że są ludzie, którzy szerze troszczą się o miasto i jego mieszkańców :).

Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?

Kilka dni temu dostałam bardzo ciekawą książkę. O tyle niezwykłą, że nie jest to ani powieść, zbiór wierszy czy opowiadanie. Jest to pozycja raczej z gatunku popularnonaukowych wydawnictwa Polityka. "Wrzask w przestrzeni. Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?" autorstwa Piotra Sarzyńskiego. Autor - z wykształcenia socjolog - interesuje się zagadnieniami kulturalnymi i problemami przestrzeni publicznej w naszym kraju. To też tyczy się ta książka. 

Już ponad dwa tygodnie temu, kiedy ukazała się z "Polityką" miałam na nią ochotę ;). W mojej biblioteczce brakuje książek naukowych lub popularnonaukowych, bo raczej nie przepadam za takimi lekturami. Z drugiej strony jak tylko zobaczyłam okładkę i tytuł, stwierdziłam, że tą książkę chcę mieć. Mieści się ona w zakresie moich "zawodowych" ;) i osobistych zainteresowań. Dodatkowym atutem, który zauważyłam dopiero po tym jak wpadła mi w ręce, jest język i lekkość pióra autora. Choć jeszcze nie zaczęłam jej na dobre czytać to i tak przeglądając ją, doszłam do wniosku, że lektura ta powinna być przyjemnością :). W książce są też zdjęcia miejsc unikalnych i pospolitych, przykłady czystej brzydoty i braku gustu, a także rzeczy i miejsca naprawdę piękne. Całość solidnie wydana: gruba okładka z ciekawą grafiką, dobra czcionka wewnątrz i świetne jakościowo zdjęcia. 



niedziela, 26 lutego 2012

Weekendowe zakupy

Żeby tradycji stało się zadość, weekend w domu to dla mnie czas obfitości :D. Obfitości pysznego jedzenia, czasu wolnego i błogiego lenistwa. Niestety te słodkie dni już dobiegają końca i czas totalnego nic-nie-robienia skończy się wraz z moją jutrzejszą, wczesno-poranną pobudką. A będę musiała zbudzić się o naprawdę nieludzkiej porze, bo o 4 nad ranem, by zdążyć na pociąg do Poznania, który zawiezie mnie prosto na zajęcia. Ale co zrobić... pocieszenie przyniosą mi jednak zakupy, których udało mi się dokonać przez sobotę i niedzielę :).

Osobom, które śledziły moje przeboje związane z nieudanym modelem torebki i późniejszą jej reklamacją, chciałabym pokazać jaką jej następczynie kupiłam w Diverse:


Torba kosztowała 129 zł. Na zdjęciach ma trochę workowaty kształt, ale na żywo prezentuje się bardziej kształtnie. Podoba mi się to połączenie ciemnego brązu z jaśniejszym i choć sroga zima dobiega końca, myślę że torebka będzie fajnie pasować do moich kozaków w przyszłym sezonie ;). Dzień później kupiłam widoczne na zdjęciu botki, nie szukałam konkretnie brązowego koloru, ale jako że trafił mi się wygodny model skusiłam się na nie :). Nie mają niebotycznie wysokich obcasów i mam nadzieję, że sprawdzą się w codziennej bieganinie. Jutro czeka je pierwszy test ;).

Dzisiaj tylko tyle, jest już trochę późno, a nad ranem czeka mnie pobudka. Na dodatek mam nową książkę i nie daruję sobie nie przeczytania dziś choć jednego rozdziału ;). To zmykam, paa! :).

środa, 22 lutego 2012

Veni, vidi, vici - czyli reklamacja część III

Dzisiaj tak bardzo już znużona całą sytuacją z tą reklamacją odwiedziłam sklep Parfois. Postanowiłam wybrać jakiś model, by w nareszcie skończyć to wszystko. Ale naprawdę nie mogłam się na nic zdecydować, torebki fajnie, ale za małe dla mnie. Potrzebuje torbę na uczelnie, a więc na notatki, netbooka, portfel, małą kosmetyczkę i kilka innych "pierdów" które mam zawsze w torebce. Suma sumarum potrzebna mi torebka pojemna, wygodna i wytrzymała. Takiej nie udało mi się wybrać dzisiaj w sklepie. Tak jak pisałam, albo były niezbyt pojemne, do dużej torby musiałabym jeszcze dopłacić (powiedziałam sobie jednak ani złotówki więcej na to!), a inne ciekawe modele miały za główny zamek zatrzask - ja takiego rozwiązania nie lubię, miałabym wiecznie wrażenie, że może mnie ktoś okraść... (Swoją drogą aż zbyt często torebki z takim beznadziejnym zapięciem lub, co gorsza, w ogóle bez zapięcia, projektuje H&M. Przez to kilka modeli naprawdę musiałam sobie odpuść, bo nie wyobrażam sobie mieć torebkę bez zamknięcia...) No ale wracając do reklamacji... w sklepie stwierdziłam, że spróbuję szczęścia z inną pracownicą i jej się zapytam o warunki reklamacji. Zagadałam do niej, szybko powiedziałam, że reklamowałam tutaj torebkę i że poinformowano mnie jedynie o możliwości wymiany modelu, której to warunki nie wydają mi się akceptowalne. Niestety zostałam odesłana do sprzedawczyni, która zajmowała się tą sprawą od początku. Podeszła do mnie i stwierdziła, że musiałam ją błędnie zrozumieć, itp. Na samym początku głupio mi się zrobiło, że może faktycznie to nieporozumienie. Jednak szybko doszłam do wniosku, że pamiętam wyraźnie jak przedstawiła mi warunki reklamacji i jak mnie to oburzyło... W sumie, co innego miała mówić, przecież musiała jakoś bronić swoich kompetencji. Nie wdawałam się w zbytnie dyskusje i tylko zapytałam się czy w takim razie, skoro nic nie wybrałam to mogę prosić o zwrot pieniędzy. 
"Tak oczywiście."
Czy możemy to załatwić w tej chwili?
"Tak, proszę bardzo."
Więc okazało się, że można wszytko załatwić w normalny sposób. Dodatkowo przy kasie dowiedziałam się, że w tej sprawie dostały telefon z centrali, z Wrocławia. Czyli e-mail także pomógł rozwiązać ten problem po mojej myśli. :)

Cieszę się, że wszystko się wyjaśniło, choć mam na koniec mieszane odczucia w stosunku do tej firmy... To świetnie, że email pomógł i coś zdziałał, z drugiej strony oczekiwałam jakiejś odpowiedzi, chociażby informacji, że mogę wybrać się już do sklepu, by renegocjować warunki reklamacji. Co więcej w salonie, skoro otrzymali telefon w tej sprawie i mieli mój numer telefonu (podawałam w momencie składania reklamacji) także mogli ratując dobre imię zadzwonić i zaprosić mnie na wyjaśnienie całej sytuacji. To by wyglądało dobrze, profesjonalnie, a ja jako klient czułabym, że poświęcono mi należytą uwagę. Nie będę jednak tutaj dawać upustu swoim egoistycznym zapędom ;) i będę cieszyć się po prostu, że już koniec.


***

W tym miejscu chciałam wszystkim zainteresowanym przedstawić ustawowe prawa konsumenta, o których sama dowiedziałam się dopiero podczas akcji z reklamacją:
1. Podczas pierwszej reklamacji klient ma do wyboru: naprawę towaru lub wymianę na inny/nowy model. Decyzja ta należy do konsumenta i jest wiążąca dla sprzedawcy. Nie dajcie sobie wmówić, że należy Wam się tylko naprawa. Niestety nie możemy domagać się podczas pierwszej reklamacji zwrotu gotówki.
2. Odstąpienie od umowy (czyli zwrot pieniędzy) może nastąpić dopiero w przypadku kolejnych reklamacji. W momencie, gdy wada towaru jest nieistotna, błaha, niewielka (niestety to oceniane jest subiektywnie przez sprzedawcę), a nie ma możliwości naprawy lub wymiany, sprzedawca może nie zgodzić się na zwrot gotówki i  zaproponować nam tylko obniżenie ceny produktu.
3. Należy zwracać uwagę na przedmioty objęte gwarancją producenta, takie z kartą gwarancyjną. Warunki ich reklamowania mogą być inne niż te ustawowe, a określa je właśnie karta gwarancyjna.
4. I na koniec adresy stron, na których możemy szukać dokładniejszych informacji: http://prawa-konsumenta.wieszjak.pl/ oraz http://reklamacje.wieszjak.pl/  . Polecam, sama doinformowałam się właśnie tam :).

poniedziałek, 20 lutego 2012

Reklamacja - część II

Od 16 lutego (czwartek) czekam na odpowiedź od firmy Parfois. Do teraz się nie doczekałam, ale że moja cierpliwość ma granicę, postanowiłam wysłać im jeszcze jednego, przypominającego maila o treści: 
"Witam,
bardzo mi zależy na rozwiązaniu tej sprawy w tym tygodniu, dlatego jeszcze raz, uprzejmie proszę o odpowiedź na pytania z pierwszej mojej wiadomości do Państwa (z 15 lutego 2012 r.).
Pozdrawiam"
Stwierdziłam, że mam prawo się czuć lekko poirytowana czekaniem, tym bardziej, że pierwszą odpowiedź dostałam już następnego dnia od wysłania zapytania. Czekam więc znów, może się zlitują :/ i łaskawie odpowiedzą. Jeżeli nie otrzymam maila do czwartku, pojadę do drugiego w Pzn salonu tej marki i wypytam się dokładnie o to, co mnie interesuje. Nie zrobię tego w sklepie, w którym toczy się cały proces reklamacyjny, gdyż mam pecha i za każdym razem trafiam w sklepie na tą samą ekspedientkę, a mam przeczucie, że ona właśnie wprowadza mnie w błąd. Najgorzej, że ten drugi salon nie znajduje się w miejscu, do którego jest mi "po drodze" czy wygodnie wstąpić, a z napiętym planem zajęć wizyta tam będzie jedynie przykrą koniecznością ;/. 

Jednak jak już pisałam - zawzięłam się i nie zostawię tej sprawy tak, dopóki nie będę pewna, że nie mam innej możliwości niż ta narzucona przez firmę.

Ale niefajną sprawą jest fakt, że zraziłam się mocno do tej marki, a szkoda, bo oferta jest ciekawa, nadąża za trendami, można kupić tam nie tylko torebki, ale też biżuterię, zegarki, portfele. To wszystko w dość przystępnej cenie. Mimo tych plusów zachowanie firmy w stosunku do szukającego potwierdzonych informacji klienta jest co najmniej nieodpowiedzialne i mnie osobiście zniechęca.  

niedziela, 19 lutego 2012

Kolory jesieni

Wiem, wiem do jesieni jeszcze daleko, zima się przecież nawet nie skończyła. Ale w świecie mody czas leci zdecydowanie szybciej. Jak kogoś interesuje, co będzie w modzie piszczeć za te dobrych kilka miesięcy to fajny artykuł dotyczących kolorów modnych jesienią 2012 r. znalazłam dziś na Zeberka.pl

Link -> tutaj

A co do nadchodzącego, najbliższego sezonu to wyraźnie w kolekcjach widać kolory pastelowe, które są urocze, kobiece, etc., ale ja osobiście się raczej w nich nie odnajdę. Wolę mocniejsze, bardziej zdecydowane kolory (te z jesieni '12 odpowiadają mi o wiele bardziej ;) ). Jednak zapewne kuszona z wszystkich stron, zdecyduję się na coś w słodkim, dziecięcym kolorze ;).


piątek, 17 lutego 2012

Problemy z reklamacją

Kupiłam przed świętami Bożego Narodzenia torebkę w sieci Parfois - http://www.parfois.com/ , dużą, ciemnobrązową aktówkę za prawie 150 zł. Jak dla mnie to duży wydatek na torebkę tym bardziej, że lubię je często zmieniać ;) Jednak pomyślałam sobie, że inwestycja w dużą torbę, odpowiednią na uczelnię to dobra inwestycja i szybko rozgrzeszyłam się z tego zakupu ;P.

Niestety nie cieszyłam się długo, gdyż trafił mi się nieudany model, który został nieodpowiednio zaprojektowany. Torba niby nadawała się do transportu laptopa, dokumentów, etc, lecz długi pasek do niej nie został przymocowany w przemyślany sposób. Bardzo szybko, po tygodniu praktycznie, w miejscu przymocowania zaczęło się pruć, a nawet odrywać. Stwierdziłam, że zakupu za 150 zł nie przeboleję i oddałam towar do reklamacji. Za pierwszym razem (tak, tak bo był - a właściwie trwa - kolejny raz) oddano mi naprawioną torebkę, w której pasek przynitowano. Mimo wszystko to nie pomogło i pod wpływem ciężaru znów przy pierwszym użyciu mocowanie nie zdało egzaminu. Pomaszerowałam z torebką do sklepu, reklamując ją ponownie, z zastrzeżeniem, iż proszę o wymianę na inny model, a nie o naprawę. Po kolejnych dwóch tygodniach oczekiwania (bo tyle trawa postępowanie reklamacyjne) moją sprawę rozpatrzono pozytywnie oferując mi możliwość wymiany zakupu na inny model. Ale tu pojawiły się schody, których się nie spodziewałam.... Powiem szczerze, że warunki reklamacji tak mnie zdziwiły, spotkałam się z nimi pierwszy raz, że stwierdziłam, że nie mogę tego tak zostawić i muszę się zorientować w pewnych kwestiach, o których mogę być źle informowana w salonie.

Do marki wysłałam więc maila, który przedstawia sytuację, a którego pozwolę sobie zacytować, gdyż wyjaśnia moje oburzenie warunkami reklamacji:
"Piszę do Państwa w kwestii, która nie daje mi spokoju. Kupioną dwa miesiące temu torebkę musiałam reklamować dwukrotnie. Za pierwszym razem ją naprawiono, lecz nieskutecznie. Za drugim razem decyzja była o wymianie na inny model. Niestety po obejrzeniu kolekcji w sklepie nie znalazłam nic, co odpowiadałoby moim oczekiwaniom. Byłam pewna więc, że otrzymam zwrot gotówki w tym przypadku. Niestety pani sprzedawczyni poinformowała mnie o tym, że muszę dokonać wyboru torebki w Parfois. W dodatku powiedziała, że zakup ten musi być w tej samej cenie co reklamowana torebka (149,90 zł) lub więcej, gdyż różnica w cenie w przypadku tańszego produktu nie zostanie mi zwrócona. Może też być większa, jeżeli dopłacę.
Piszę do Państwa z pytaniem czy taka jest polityka firmy w kwestii reklamacji? Powiem szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z takimi warunkami dotyczącymi reklamowanego produktu. Wielokrotnie zdarzało mi się reklamować wadliwy produkt, ale nigdy polityka firmy nie była tak nieprzyjazna konsumentowi i rygorystyczna. Czy sprzedawczyni w sklepie bazuje na mojej niewiedzy proponując mi takie warunki? Czy nie mam innej możliwości jak wybranie innego modelu, który nie dość, że stosunkowo drogi, to nie będzie spełniał moich oczekiwań?
Na Państwa stronie internetowej szukałam odpowiednich zapisów prawnych, jednak nie odnalazłam odpowiedzi na moje pytania. Proszę o szybką odpowiedź, gdyż podchodzę stonowanie do sprawy, jednak jakby nie patrzeć od ponad miesiąca nie mam ani torebki, ani pieniędzy, a cała sprawa jest w zawieszeniu."
Niestety odpowiedź doszła do mnie dopiero po dwóch dniach i brzmiała:
"Witam serdecznie Pani Małgorzato,
Na wsztępie bardzo serdecznie za Pani maila. Informacje i uwagi klientów są dla nas bardzo ważne, ponieważ pomagają nam eliminować potencjalne błędy.
W celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji chciałabym prosić Panią o kilka szczegółów dotyczących tej sytuacji. W którym z poznanskich salonów reklamowała Pani torebkę? Czy rozmawiała Pani z kierowniczką salonu, czy inną pracownicą? Czy posiada Pani dokumenty reklamacyjne, paragon?
Postaramy się wyjaśnić to nieporozumienie jak najszybciej."
Z miejsca odpowiedziałam na tą wiadomość, jednak po całym dniu nadal nie uzyskałam odpowiedzi zwrotnej. Tak więc na rozwiązanie tej kwestii muszę czekać kolejny weekend. Mam nadzieję doczekać się w poniedziałek. Nadchodzi nowy sezon, nowy semestr na uczelni się zaczyna i potrzebna mi jest nowa torba ;) ;). Jednak biurokracja uczy cierpliwości... Bardzo jestem ciekawa jak cała sprawa zostanie przez firmę rozegrana, bo prawdę mówiąc nie mam przez te przeboje najmniejszej ochoty wybierać stamtąd kolejnej torebki, a być może będę zmuszona. Nauczka dla mnie tylko taka, żeby obejrzeć model pod każdym kątem, gdyż rzecz nie może być tylko estetyczna - użyteczność i wygoda jest równie ważna! :)